Połączyły nas pojemniki fermentacyjne

Kiedy skończyłam szkołę średnią, nie wiedziałam, co chciałabym robić dalej w życiu. Dlatego nie złożyłam papierów na studia, tak jak wszyscy moi znajomi. Potrzebowałam czasu, żeby zastanowić się nad tym, czego naprawdę chcę. Kiedy usłyszała o tym moja ciotka, nieco szalona, siostra mojej mamy, zaproponowała, żebym pojechała z nią do Hiszpanii, na wakacje.

Lekcja o pojemnikach fermentacyjnych

pojemnik fermentacyjnyCiotka ma przyjaciółkę, która wyszła za rodowitego Hiszpana i razem prowadzą winnicę na południu kraju. Odwiedza ją co roku, ale pierwszy raz zaproponowała komuś, żeby jej towarzyszył. Na miejscu okazało się, że pani Magda i pan Miguel potrzebują rąk do pomocy, przy winobraniu. Zaczynaliśmy pracę wczesnym rankiem i kończyliśmy około godziny jedenastej, żeby schronić się przed słońcem w najgorętszym momencie dnia. Mieliśmy wtedy przerwę na obiad i krótką drzemkę. Kiedy zbiory zbliżały się już do końca, pani Magda powiedziała mi, że rozmawiała z moją ciotką, wie, że mam problem z podjęciem decyzji, co powinnam robić w życiu i postanowiła pokazać mi, jak wygląda cały proces wytwarzania wina, oraz jakie są obowiązki właściciela winnicy. Nigdy nie zapomnę, jak pewnego dnia, zabrała mnie na zakupy po potrzebne akcesoria. Młody sprzedawca tłumaczył mi, jak wybrać odpowiedni pojemnik fermentacyjny. Pokazał mi pojemniki plastikowe oraz metalowe, objaśnił, w jaki sposób powinno się ich używać, żeby nie zmarnować produktów. Zdradził mi też pewien trik, że jeśli chcę oszczędzić na zakupie uszczelki do pojemnika, mogę posmarować wieko olejem lub wazeliną, wtedy będę miała pewność, że jest szczelnie zamknięty. Pokazał mi też większe pojemniki, plastikowe beczki, oraz w kształcie stożka. W miarę jak mówił, coraz bardziej zatracałam się w jego pięknych ciemnobrązowych oczach. Do tego stopnia, że przypomniałam sobie, o istnieniu pani Magdy dopiero, kiedy poprosiła chłopaka, żeby pokazał jej balony do przechowywania wina. Uśmiechnęła się wtedy do mnie znacząco.

Tak bardzo spodobało mi się w Hiszpanii, że postanowiłam zostać na stałe. Wróciłam do kraju, żeby porozmawiać z pozostałymi członkami rodziny, oraz zabrać część moich rzeczy. Zatrudniłam się w sklepie z pamiątkami dla turystów, a poza sezonem, pomagałam w winnicy pani Magdy i pana Miguela. A parę miesięcy po moim przyjeździe, zaręczyłam się z młodym sprzedawcą.